- Hej - podeszłam do kobiety i pocałowałam ją w policzek.
- Czeeść - odwzajemniła. - Zbieraj się jedziemy.
- Gdziee? - Nic mi nie było wiadome gdzie mamy bądź mieliśmy w ogóle jechać.
- Jak to gdzie. Dzisiaj przedłużamy ci umowę i bierzesz nowy telefon.
- Oo nareszcie! Tylko jest taki problem jeden - popatrzyłam na mame ze spuszczoną głową. - Zgubił mi się ten mój.
- Znowu? [T.I] to już drugi raz. Poprzednim razem też zgubiłaś telefon, też taki sam tylko czarny i musieliśmy ci nowy kupić. A co z kartą?
- No przecież się znajdzie jeju mamo. - szturchnęłam ją lekko.
- Dobra zbieraj się za 5 minut widzę cię gotową tutaj z telefonem.
- Dobra.. - powiedziałam poirytowana i pobiegłam na górę poszukać. Weszłam na komputer a tam miałam wiadomość od Zayna. " Nie zapomniałaś przypadkiem czegoś kochanie?:*" Walnęłam się w głowę. No przecież u Zayna też szukałam telefonu! Musiał mi wypaść jak teen.. bawiliśmy się.
" Jeju serio hahaXD Ei mam prośbę. Zdążysz w ciągu 4 minut przynieść mi go? ♥" Wstałam i poszłam się przebrać. Kiedy wyciągnęłam z szafy sweterek dostałam wiadomość. " Zdąże nawet w minutę! " Zaśmiałam się i poszłam przebrać. Wyszłam z pokoju i akurat po schodach wchodził Zayn. Rzuciłam się na niego i całowałam setki razy,
- Dziękuję! Jesteś cudowny, kocham cię. Gdyby nie ty mama by mnie zabiła. - uśmiechnął się i zaśmiał. Objęłam jego twarz w ręce i namiętnie pocałowałam w czym ktoś nam przeszkodził.
- Yhymm! - głośno kaszlnął. Odwróciłam się w stronę wydawanego głosu i kogo zobaczyłam? Tatę, no super.
- Cześć Zayn - uśmiechnął się przyjaźnie do chłopaka i podał mu dłoń i po chwili popatrzył się na mnie z twarzą nie wyrażającą, żadnych emocji. - Schodź na dół, czekamy. - Powiedział starszy mężczyzna schodząc na dół.
- Gdzie się wybierasz?
- Po telefon jedziemy - uśmiechnęłam się i stałam w objęciach Zayna.
- Masz Iphona, jest jakiś lepszy telefon? - zachichotałam i pociągnęłam go na dół gdzie czekała już cała rodzina. Wyszliśmy, pożegnałam się z Zaynem i pojechaliśmy. Od razu wiedziałam co chce to pospieszałam tylko tatę. Staliśmy w kolejce to powiedziałam tacie, że idę do toalety a Miley z mamą chodziły gdzieś po sklepach. Kiedy się zgodził odetchnęłam z ulgą. -Tak! - powiedziałam cicho do siebie. Wychujałam tatę i poszłam zapalić. Myślała, że zaraz mnie rozsadzi tak mi się palić chciało. Wypaliłam go w jakieś 2 minuty i wróciłam. Tata najwyraźniej poczuł i zrobił kwaśną minę.
- Znowu paliłaś? - spytał się po cichu.
- Nooo - od powiedziałam.
- Wiesz, że tego nie pochwalamy razem z mamą.
- No wiem wiem....
- Mam nadzieje, że to nie była trawka.
- Gdzie bym jarała trawkę w miejscu publicznym? - uniosłam się trochę ale na szczęście nikt nie zauważył.. W pomieszczeniu znajdowały się dwie panie zajęte swoimi klientami i jakaś pani starsza za nami.
- Nie wiem nawet jak możesz wziąć coś takiego do ręki - powiedział zezłoszczony ale na szczęście jedna pani się zwolniła i zawołała nas. Wysoka, szczupła, sympatyczna blondynka z dużym dekoltem. Oczywiście wzrok taty poszedł tam gdzie nie powinien. Zawsze był kobieciarzem, czasem myślałam, że zdradza mamę ale ona była i chyba nadal jest w nim tak zakochana, że tego nie widzi. Po dłuższej rozmowie na temat abonamentu wybraliśmy telefon. Iphone Gold Edition.
- Dobrze ile płacę za to cudo? - uprzedzała tatę z ceną wcześniej.
- Już patrzę... 20 000 dolarów. - o myślałam, że będzie droższy ale dobra. Tata zapłacił a ja od razy wzięłam telefon, podziękowałam i wyszłam. Tata został jeszcze chwile i rozmawiał coś z tą babką. Dotykała jego ramienia i śmiali się, to było dziwne. Popatrzyła się w moją stronę a ja zmrużyłam oczy tej od razu zrzedła mina. Odwróciłam się na pięcie i poszłam do mamy która stała przy jednej z wystaw. Widniała tam piękna suknia ślubna, bardzo podobna do mamy. Popatrzyłam na nią i łzy spływały jej po policzkach.
- Piękna prawda? - spytała się czuje.
- Prze piękna. Bardzo podobna do twojej. - od powiedziałam.
- Prawda? - zaśmiała się. - przypomina i czasy jak byłam młoda i wychodziłam za twojego tatę. - wytarła nerwowo łzy - byliśmy tacy młodzi, szaleni i zakochani w sobie. Piękne czasy.
- Tęsknisz za tym co było kiedyś? - spytałam się, bo widziałam jak ją coś dręczy.
- Jak każdy.. Z resztą nie chce o tym rozmawiać przepraszam - wytarła łzy i poszła usiąść na ławkę. Coś ją gryzło ale nie chciałam naciskać. Znam ją już dobrze i jest strasznie wrażliwa i niektóre rzeczy woli zachować dla siebie. Odwróciłam się i dosiadłam się do niej. Po paru minutach ujrzałyśmy zbliżającego się tatę z Miley. Wstałyśmy i udałyśmy się całą rodziną do auta. Weszłam do domu i od razu poszłam do kuchni. Mojego raju, uwielbiałam jeść. Nie robiło mi to jakiejś różnicy, bo szybko spalałam kalorie. Sięgnęłam po zapiekankę mamy i włożyłam ją do piekarnika. Podeszłam do kalendarza i od razu rzucił mi się w oczy zaznaczony na czerwono dzień. 15 listopad występ [T.I]. Cholera.... zapomniałam o nim całkiem. Ciągle spędzałam czas z Zaynem i wyleciało mi to całkiem z głowy. Treningi szczerze to też sobie olewałam. Ups..... powiedziałam pod nosem i poszłam nalać sobie ice tea. Po paru minutach wyciągnęłam zapiekankę, nałożyłam na talerz i poszłam do siebie na górę. Kiedy zjadłam zaczęłam sobie robić 147896546 zdjęć nowym Iphonem i dodawać na instagrama. Weszłam na Gadu i napisała do mnie Marry:
M: Co się chwalisz nowym telefonem?! :* 💞
JA: Trzeba halo! 💕
M: Hihi no wiem, moja krew! Dobra, dobra jak z jutrem?
JA: No właśnie myślałam o tym, żebyście przyszły od razu do mnie po szkole.
M: O no spoko tylko ja nie przeszkadzałoby Ci to, że przyjdę z Codym.
JA: Skąd ;). Tylko pamiętaj! Weź piękny strój! Nie możesz przynieść mi wstydu!!
M: Wiesz co.... :( mówiłam, że muszę schudnąć!
JA: Boże dziewczyno przestań, masz piękną figurę!
M: Może i tak, może i nie. Będzie pięknie!
JA: No ja myślę! Jutro biba! 🎈🎈
M: No kurde nie mogę się doczekać! Ei a co jeśli nas zatrzymają albo coś? Bo w chuja alkoholu będzie.
JA: Jeju całe życie na przypale a nie! Co ty pierwszy raz na impreze idziesz?
M: Dobra dobra XD Nie spinam dupy, lece pa:*
wystarczało, nie jadłam a później było jeszcze gorzej. Sięgnęłam po żyletkę.... miałam całe pocięte ręce. Z Alexis się przyjaźniłam dłużej i przez nią poznałam się z Marry. One pomogły mi w tym wszystkim. Gdyby nie one to nie wiem co by ze mną było... czy bym w ogóle jeszcze była... Miałam takie rany, że wiadome było, że blizny zostaną ale kiedy strupy po cięciach mi zeszły nie było ani śladu. Coś niesamowitego, jakbym dostała drugą szansę od losu. Zaczęłam od nowa życie. Z tamtą przyjaciółką dawno już zerwałam kontakt a za babcią ciągle tęsknie.. Także można powiedzieć, że zawdzięczam im życie. Są dla mnie najważniejszymi osobami na tym pierdolonym świecie. Oczywiście z przyjaciół, bo tak samo nie wyobrażam sobie życia bez Zayna. Kiedy tak o tym rozmyślałam zalałam się łzami. Cholernie nie polecam tego nikomu. Cięcie nie przynosi żadnych korzyści. Ja już się przekonałam i wiem, że do tego nie wrócę. Przetarłam łzy, położyłam talerz na biurko i wzięłam swój zeszyt o Justinie. Właśnie wtedy miałam jechać na jego koncert. Miałam pierwsze miejsce w rzędzie ale nie mogłam pojechać.. Ze względu babci ale nawet jeśli nie wiem czy bym była w stanie to zrobić. Zorganizowałam konkurs na Facebooku i jakaś dziewczyna wygrała go i dostała go ode mnie. No nic trudno i tak dalej wierze w marzenia. Jedno już się spełniło. Mieć idealnego chłopaka. Usiadłam na łóżku i puściłam Favourite Girl Justina Biebera. Ta piosenka jest taka wesoła i zawsze jak byłam smutna włączałam ją. Zrobiło się późno jak zaczęłam przeglądać tak zeszyt. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.
Nareszcie coś dodałam. Mam nadzieje, że pamiętacie, że pisze jeszcze One Trouble (: to co jakoś późno ale szczęśliwego nowego 2014 życzę! ♥ // Nati

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz