- Jak to o mnie?
- Cholera... Od kiedy pojawiłeś się u mnie w życiu ono całe zmieniło się... na lepsze. Przestałam być pesymistką i przestałam użalać się nad sobą. Nie wiem co to ma oznaczać ale... nie wyobrażam sobie teraz życia bez ciebie .
- [ T.I] popatrz się na mnie. - spojrzałam w jego piękne oczy, które błyszczały w świetle księżyca. - Ja wiem co to oznacza. - Przybliżył się do mnie i złączył nasze usta. Wreszcie mogłam poczuć smak jego ust. Wydawało się, że idealnie do siebie pasują. Jak by były stworzone dla siebie. Kiedy oderwaliśmy się od siebie popatrzyłam na Zayna. Spuściłam głowę na dół i wstałam.
- Przepraszam- szepnęła już przez łzy
- Ale za co? Nie rozu... - Zayn nie dokończył, bo zaczęła biec do domu. Nie wiedziałam zupełnie co się ze mną dzieje. Ciągle po głowie chodziła mi sytuacja z przed chwili ale też powtarzał sobie ciągle, że on jest nie bez pieczy. To nie ktoś dla mnie. Ale wiedziałam, że to się tak nie skończy. Za dużo się udzielałam. A w szczególności to ON za dużo dla mnie teraz znaczy. Tak na prawdę znamy się parę dni a ja już zdążyłam zobaczyć w nim kogoś cudownego. Weszłam do domu po cichu. Rodziców jak widać nie było. Weszłam do salonu, bo miałam jakąś nadzieję, że zostawili mi jakąś wiadomość. Nie myliłam się. Na stole leżała karteczka a napisane na niej było:
" Kochanie wrócimy jakoś o 22. Pojechaliśmy na zakupy. Kochamy Cię. Mama ''
O 22 na zakupy. Tak mam normalnych rodziców spokojnie. Poszłam do góry do pokoju. Myślałam, że mama nie będzie zachwycona Zaynem przez jego "straszny" wygląd. Te wszystkie tatuaże i ciemne ciuchy ale wręcz przeciwnie. Była nim zachwycona. Weszłam do pokoju i od razy rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Płakałam jak małe dziecko kiedy ktoś zabierze mu zabawkę. Kiedy tak leżałam na łóżku cała zapłakana poczułam wibracje pode mną. Dostałam sms od mamy.
Kochanie wrócimy późno. Nie martw się o nas musimy jeszcze pojechać załatwić parę spraw. Idź spać. Kochamy cię ♥
Wstałam i zeszłam na dół po szklankę wody. Poszłam do kuchni i wyciągnęłam jedną szklankę. Sięgnęłam po wodę i nalałam sobie 3/4 szklanki. Od razu wypiłam wszystko i nalałam sobie znowu wody. Usłyszałam pukanie do drzwi. Wystraszyłam się trochę. Było już trochę późno i kto normalny przychodzi o tej porze do kogoś? Podeszłam cicho na palcach do drzwi i spojrzałam przez Judasz. Stał tam Zayn. Zdziwiłam się. Cały czas pukał. Po chwili zaczął lekko walić w drzwi. Myślałam chwilę. Przecież nie zostawię go takiego samego pod drzwiami ale nie chce też dzisiaj z nim rozmawiać. W końcu otworzyłam drzwi. Zayn był już odwrócony tyłem i odchodził. Wyszłam przed dom zamykając głośno drzwi tak aby je usłyszał. Obrócił się w moją stronę i lekko uśmiechnął. Tak często widać u niego uśmiech szczęścia. Takiego prawdziwego szczęścia. Nie taki łobuzerski czy złośliwy uśmiech. Tylko taki od... serca. Podszedł do mnie i zaczął:
- [T.I] tak strasznie cię przepraszam... nie powinienem tego robić ale proszę cię. Nie zostawiaj mnie - Popatrzył na mnie tymi swoimi ślicznymi oczkami. Czyżbym zauważyła w nich żal, smutek, nadzieje, miłość? Nieee pewnie niee... Popatrzyłam jeszcze raz na tego dupka na którym mi tak bardzo zależy i wtuliłam się w niego. Parę łez znowu poleciało mi z oczu. Wytarłam je lekko.
- Proszę.. Tylko nie płacz. - pogładził mnie ręką po głowie. Odchyliłam lekko głowę do tyłu, żeby popatrzeć na niego. Wydobyłam się z jego silnego uścisku i złapałam go za policzki. Przysunęłam swoją głowę do jego aby go pocałować. Całowaliśmy się dłuższą chwilę. Kiedy zawiał wiatr zrobiło mi się zimno i oderwałam się od niego.
- Chodź wejdziemy do domu. - zaproponowałam mu. Chciałam to wszystko wyjaśnić.
- Nie jest za późno? Nie chce się narzucać. - włożył ręce do kieszeni i przygryzł wargę. Pociągnęłam go za rękę do domu.
- Rodziców nie ma. Mają jakieś sprawy do załatwienia. - Zayn pokiwał głową i oparł się o ścianę. Tak ładnie dzisiaj wyglądał. Jeszcze teraz taki trochę nieogarnięty. - Chodźmy na górę - powiedziałam. Weszliśmy do pokoju i usiadłam na łóżku. Miałam je duże, więc Zayn usiadł obok.
- Słuchaj.... ja cię nie rozumiem. Najpierw za moim domem pocałowałem cię i ty uciekasz z płaczem. Teraz jak do ciebie przyszedłem sama mnie całujesz. O co w tym chodzi?- no cóż... szczerze mówiąc to ja sama za bardzo nie wiedziałam jak mu to wytłumaczyć.
- No bo widzisz... najpierw to przez tą imprezę. Zdenerwowałeś się na mnie a ja po prostu wystraszyłam się i nie chciałam żadnego nieszczęścia. Bo wiesz jak krzyczy na mnie osoba na której mi zależy to zawsze zbiera mi się na płacz. Tak nie lubię jak ktoś mi to robi. Później jeszcze ten pocałunek. Tak bardzo go chciałam ale za dużo tego wszystkiego na dzisiaj. Ten płacz był przez zdenerwowanie, strach...
- Z..zależy ci na mnie? - spojrzałam na niego ze szklanymi oczami i pokiwałam głową. - Przepraszam.. nie wiedziałam, że tak to odbierzesz. -na początku powiedział z troską a później już oschle i ponuro. - Wybacz mi ale taki jestem. Tak to ja ten skurwiel Zayn Malik. Wszystkich nie na widzę i mam na wszystko wyjebane. Przepraszam alee... - Zayn zaciął się i wpatrywał się w podłogę.
- Ale co? - spytałam się. Chciałam w końcu wyjaśnić tą całą sprawę. Słowa Zayna lekko mnie dobiły. " Tak to ja ten skurwiel " , " Taki już jestem ". Chciałam się też dowiedzieć czegoś więcej o nim i tym całym gangu.
Nareszcie koniec ; ) Trochę krótki ale jest. Mam nadzieje, że się spodoba. Kurczeee mam pomysł już na następne części ale tak to mnie wkurza, że jeszcze ich nie mogę pisać ehh ;// Kocham Was<3 // Nati
- No bo widzisz... najpierw to przez tą imprezę. Zdenerwowałeś się na mnie a ja po prostu wystraszyłam się i nie chciałam żadnego nieszczęścia. Bo wiesz jak krzyczy na mnie osoba na której mi zależy to zawsze zbiera mi się na płacz. Tak nie lubię jak ktoś mi to robi. Później jeszcze ten pocałunek. Tak bardzo go chciałam ale za dużo tego wszystkiego na dzisiaj. Ten płacz był przez zdenerwowanie, strach...
- Z..zależy ci na mnie? - spojrzałam na niego ze szklanymi oczami i pokiwałam głową. - Przepraszam.. nie wiedziałam, że tak to odbierzesz. -na początku powiedział z troską a później już oschle i ponuro. - Wybacz mi ale taki jestem. Tak to ja ten skurwiel Zayn Malik. Wszystkich nie na widzę i mam na wszystko wyjebane. Przepraszam alee... - Zayn zaciął się i wpatrywał się w podłogę.
- Ale co? - spytałam się. Chciałam w końcu wyjaśnić tą całą sprawę. Słowa Zayna lekko mnie dobiły. " Tak to ja ten skurwiel " , " Taki już jestem ". Chciałam się też dowiedzieć czegoś więcej o nim i tym całym gangu.
Nareszcie koniec ; ) Trochę krótki ale jest. Mam nadzieje, że się spodoba. Kurczeee mam pomysł już na następne części ale tak to mnie wkurza, że jeszcze ich nie mogę pisać ehh ;// Kocham Was<3 // Nati
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz