Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 3 października 2013

Opowiadanie o Zaynie cz. 7

Jak to zawsze wstałam o 6 poszłam do łazienki po 30 minutach wyszłam i poszłam się ubrać. Stałam tak przed szafą dobre 15 minut. Nie wiedziałąm w co się ubrać a chciałam dobrze wypaćś przy Zaynie. Po chwili postanowiłam ubrać się w to. Zeszłam na dół wzięłam śniadanie do ręki, nie jadłam w domu. Umówiłam się z Codym wcześniej. Chciał ze mną porozmawiać czy coś. Kiedy na dole pakowałam się usłyszałam dzwonek do drzwi a po chwili ktoś wszedł do domu. Wiedziałam, że to Cody, bo zawsze tak robił
-Już jestem!- krzyknął czekając w przedpokoju
- Wiem! Już idę!- kiedy tak szłam do niego prawie na niego wpadłam, bo patrzyłam się na dół.
-Łoooo uważaj trochę- Cody zaśmiał się lekko
- Oj sorki
- Spoko- wyszliśmy domu i chwilę szliśmy w ciszy. Postanowiłam ją przerwać
- O czym chciałeś porozmawiać?
- A nieee...
- Cody.- powiedziałam stanowczo, bo wiedziałam, że coś go męczy
- No bo tobie podoba się Zayn....
- I co w związku z tym?
- Bo.... bo ja nie chce, żeby on cię skrzywdził jak będziecie razem- szczerze zdziwiłam się jak to powiedział
- Ohh... po 1 to kto powiedział, że z nim będę? A nawet jeśli to skąd mam wiedzieć czy on też chce? po 2 to przeciez miałeś bardzo dobre zdanie o nim
- No wiem wiem... ale wiesz różne są sytuacje życiowe.. a tak po za tym to on mi opowiadał o tobie...- kiedy Cody mówił po słowach"opowiadał mi o tobie" posmutniał
- Co opowiadał?
- No, że jesteś ładna, bardzo ładna. Nawet piękna i takie tam.. ahaa i mówił jeszcze cos tam, że chyba zakochał się w tobie czy coś takiego i powiedział takie coś " nie znam jej wspaniale, w sumie znamy się tylko z widzenia ale czuje, że jest dla mnie ogromnie ważna"
- Jeejj...- nic więcej nie powiedziałam. Nie miałam sił. Nie dowierzałam Codiemu. Jeszcze przez jakieś 5 minut szliśmy tak w ciszy. Kiedy doszliśmy do szkoły zostały jeszcze 3 minuty do dzwonka. Rozeszliśmy się. Ta cała rozmowa z Codym była dziwna. Nie wiedziałam o co mu tak na prawdę chodziło. Kiedy szłam tak pod klasę zobaczyłam Zayna. Serce momentalnie zaczęło mi bić 69 razy szybciej. Pierwszy raz kiedy popatrzyłam nie zauważył mnie. Drugi raz kiedy popatrzyłam odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął się. Zaczął iść do mnie, więc ja też postanowiłam iść w jego stronę.
- Hej mała - podszedł do mnie i przytulił do siebie
- Cześć- uśmiechnęłam się lekko do niego
- Wiesz..... masz może jakieś plany na dzisiaj?
- W sumie to raczej nie
- Ooo, a miała byś ochote spodkać się gdzieś?- czy chciała bym się spodkać? no pewnie że tak! cholera zapomniałam o jednym. Zawsze dwa/trzy razy w tygodniu umawiam się z dziewczynami, żeby zapalić mryche. Tak tak pale ale nie jetem nałogowcem. Z tego co słyszałam Zayn też popalał nie raz.
- Właśnie zapomniałam o jednej rzeczy, bo widzisz umówiłam się już z dziewczynami....
- Ahaa to sory nie będę wam przeszkadzał
- Daj mi dokończyć. Umówiłam się z dziewczynami.. ale jak chcesz możesz do nas dołączyć
- Ale na co się umówiłaś?
- No, żeby trochę zapalić trawki
- Palisz?! Serio?- Zayn rzeczywiście się ździwił
- Haha no tak
- No okey mam załatwić trochę?
- Jak chcesz
- No oki - po słowach Zayna zadzwonił dzwonek na lekcje. Napierwszej lekcji siedziałaś z Alexis to zgadałś się znią czy Zayn też może. Zgodziła się i też uśmiachała bez przerwy patrząc się na mnie. Już wiedziałąm o co jej chodziło. Tak tak zaraz po lekcji będzie gadanie [T.I] się zakochała i tak dalej...

** przed próbą **

Poszła przebrać się z Marry i Alexis. Kiedy już wyszłyśmy z szatni Zayn był już na sali. Wiem, że nie znamy się wspaniale ale wczoraj dobrze się poznaliśmy. Tylko jak czuję, że na prawdę moge mu zaufać i chyba jest dla mnie ważną osobą w życiu. Przynajmniej tak czuję. Zayn stał do mnie tyłem, więc postanowiłam go jakoś przestraszyć. Podbiegłam do niego cichutko z mały rozpędem skoczyłam na niego jak na barana ale chyba coś nie wyszło i Zayn się wywrócił a ja razem z nim. Leżałam na nim i tylko ryłam się jak głośno tylko mogłam. Zayn chyba po głosie zorientował się, że to ja i też zaczął się śmiać i obrócił się w moją stronę. Teraz siedziałąm na nim okrakiem. Tak wiem dziwnie to wyglądało. Jeszcze chwile się pośmialiśmy i wstałam i podniosłam go za ręcę.
- Nigdy więcej haha- powiedziałam do Zayna ciągle się śmiejąc
- Na prawdę? Mi tam się podobało- zaśmiałam się tylko lekko
- A zwłaszcza później jak już na mnie leżałaś hahaha- równiez tylko się zaśmiałam ale widziałam w oczach Zayna szczerość i radość i nie wiem jak by miłość?
- Taak to było najlepsze :).- podczas próby Zayn nie odrywał od ciebie oczu a ty lekko się przy tym peszyłaś. Kiedy przyszedł czas na tak jak by "główną część" przedstawienia dziwnie się poczułaś. Denerwowałaś się chyba jak nigdy. Chyba tak na ciebie działał Zayn. Zaczął grać na pianinie. Jak mu to pięknie wychodziło. Ja zaczęłam tańczyć a on jeszcze zaczął śpiewać. Cała się przy tym rozpłynęłam i pomyliłam kroki. Upadłam na ziemię i wszyscy popatrzyli się na mnie. Krzyknęłam tylko krótkie - Nic się nie stało! Jeszcze raz!- i zaczęłam od nowa. Kiedy tańczyłam czułam, że mój taniec pasuje idealnie do głosu i gry Zayna. Po próbie Zayn zatrzymał mnie na chwilę.
- Zajebiście tańczysz
- Dzięki, ty też super grasz i śpiewasz- zarumieniłam się tylko lekko.
- Pięknie dzisiaj wyglądasz- znowu cułe słówka od Zayna, znowu się ździwiłam. Ale też bardzo ucieszyłam. + pomijając fakt, że teraz miałaś całe włosy rozwalone od tańca.
- Jejjku dzi..dziękuję ;)- nowu się lekko zarumieniałam i dodałam ciche- Ty też.
- Uwielbiam jak się rumienisz- uśmiechnęłam się tylko lekko i popatrzyłam się na Zayna. Te jego czekoladowe oczy były nie samowite. Takie hipnotyzujące. Stałam tak dobre kilka minut wpatrując się w jego oczy aż w końcu otrząsnęłam się.
- To ja zraz wrócę i przebiorę się. Poczekasz?
- Jasne.- odpowiedział- Na ciebie zawsze- powiedział to na tyle cicho, że nic nie usłyszałam. Po 5 minutach wyszłam z dziewczynami z szatni i poszłyśmy do Zayna, który czekał na nas już przed szkołą.
- Najpierw pójdziemy wszystkie odnieść rzeczy i od razu później pójdziemy zapalić okej? Ahaa i chcesz to możesz iść ze mną. Oczywiście jak chcesz.
- Spoko nie ma sprawy :)- Dziewczyny rozeszły się ja z Zaynem poszłam do mnie do domu. Szybko odłożyłam plecak i wzięłam trochę kasy na gastro.



Hejcia ;* może nie najlepszy i wiem, że długi początek ale jakoś na razie nie mam pomysłu jak mogą sobie powiedzieć o swoich uczuciach. Może jutro dodam nową część gdzie już wszystko się zacznie. Nati

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz