- Zayn powiesz mi w końcu o co ci chodzi? - Głowę miał spuszczoną i patrzył się na swoje buty. Wstał i podszedł do mojego biurka. - Zayn? - powiedziałam cicho. Chciałam, żeby w końcu coś powiedział a on dalej nic.
- Chcesz znać prawdę? - odwrócił się w moją stronę a dłoń miał zaciśniętą. Kiwnęłam głową i patrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami.
- Bo cię kocham! - walnął pięścią w moje biurko. Aż podskoczyłam z wrażenia. Strasznie się przestraszyłam. A jeśli on mi teraz coś zrobi? Nie znam go tak na prawdę na tyle dobrze. Kocha mnie? Ja też czuję chyba coś więcej do niego ale nie wiem czy to rzeczywiście jest miłość. Za wcześnie. Nie znamy się na tyle dobrze, żeby wyznawać sobie miłość. Ledwo przyjechałam a ten już się mnie uczepił. - Kurwa kocham cię! Rozumiesz już! - pięści dalej miał zaciśnięte. Wstałam i podeszłam do niego i przytuliłam go. Rozluźnił dłonie i objął mnie mocno do siebie przytulając.
- Zayn? - popatrzył się na mnie swoimi pięknymi oczami. - Opowiesz mi coś o sobie? Prawie nic o tobie nie wiem i dlaczego właściwie w taki sposób zarabiasz pieniądze... - popatrzyłam w dół.
- Chodź - szepnął i pociągnął mnie za sobą. Wyszliśmy z domu i poszliśmy na podwórze Zayna. Usiedliśmy na ławce, zacisnął moją rękę i zaczął opowiadać.
- Jak widzisz jestem dilerem. Jestem dilerem ale nie takim jakimś światowym. Właściwie chce z tym skończyć tylko musze spłacić wszystkie długi. Zarobione pieniądze dzielimy po równo. Nie jest nas mało to też tak bardzo dużo nie wychodzi.
- Robisz coś jeszcze. - ucieszyłam się jak powiedział, że chce z tym skończyć.
- Tak. Razem ze Stevem mamy swój własny warsztat. Wszystkie samochody, które naprawiamy czy ulepszamy są kradzione. Później je sprzedajemy. - wystraszyłam się. Złodziej... a co jeśli zrobi kiedyś coś mi i mojej rodzinie? Chyba zauważył mój strach. - [T.I] proszę cię... nie bój się. Wstał i pociągnął mnie za sobą. Otworzył garaż a tam ukazało się parę różnych aut. Ostatnie szczególnie przykuło moją uwagę. Było zupełnie inne od tamtych. - To ostatnie, czarne należało kiedyś do mojego taty. Kiedy nim jechał auto po prostu stawało w pionie. Taki potwór. Nigdy jeszcze nim nie jeździłem.
- Czy te wszystkie auta... są kradzione?
- Te trzy tak. Ale ten niebieski to samochód Steve. To skyline, ja wolę coś typu charger. Zobaczysz będziesz jeszcze miała coś z krwi Malików. - uśmiechnął się słodko - Pieniądze wygrywamy i wozy też w wyścigach. Dzisiaj organizują taki jeden. Może się wybierzemy?
- Gdzie? Przecież całe miasto by o tym mówi.... - a no tak. Nielegalny. Pójdę tam. Chce spróbować innego życia. Nie mogę być cały czas tą samą miłą dziewczynką. Coś mnie do niego ciągnie... Nawet gdybym nie chciała tam iść to i tak bym się zgodziła, tak czuje. Jak bym nie mogła go opuścić... Czuła, że stawałam się nowym człowiekiem. Nie będę już tą samą nudną dziewczyną, chce zacząć życie od nowa. Pewnie gdybym nie zapoznała się z Zaynem w życiu nie zgodziła bym się na coś takiego ale te chwile spędzone z nim coraz bardziej mnie do niego przekonują. Nie mogę się od niego odciągnąć... Nie pomijając faktu, że chciałam mu też w jakiś sposób zaimponować.
- To może pójdziesz się przebrać? A ja przygotuje wozy.
- Aaa tak, jasne - uśmiechnęłam się i poszłam do domu. Kiedy weszłam do pokoju od razu rzuciłam się na szafę. Co ja do cholery mam ubrać? Nigdy nie byłam w takim towarzystwie a już na pewno nie widziała jak ludzie się ubierają. Kiedy tak stałam do pokoju zapukał Zayn.
- Jeszcze nie przebrana?
- Wiesz.... nie mam pojęcia jak się ubrać. Nigdy nie byłam na takim czymś.
- Pokaż no ja ci coś wybiorę - zaśmiałam się i zaczęliśmy wybierać. Krótko nam to zajęło. Zayn wybrał taki zestaw. Nawet nie wiedziałam, że mam takie ciuchy. Chciał, żebyśmy byli podobnie ubrani. On miał granatowe spodnie i czarną koszulkę z jakimś ciemnym nadrukiem. Duża część jego gangu miała podobno albo nawet i takie same. Powiedział, że będzie jechał niebieskim autem to tym bardziej będzie idealnie. Nie byłam za bardzo przekonana, żeby wyjść w takim stroju, ponieważ miałam strasznie prześwitującą koszulę a pod nią tylko stanik. Nie byłam przyzwyczajona do takiego stylu. No ale co, wyjdę tam w jakiejś słodkiej sukieneczce gdzie wszyscy będą patrzyć się na mnie jak na idiotkę? Trochę pewności siebie. Zrobiłam troszkę mocniejszy makijaż a włosy zostawiłam proste i rozpuszczone. Wyszliśmy z domu za rękę a przy garażu stał Louis z Steve. Przywitałam się z nimi i wsiedliśmy do samochodu. Ja jechałam z Zaynem a Louis i Steve oddzielnie swoimi autami.
- Jak się czujesz? - położył swoją dłoń na moim udzie.
- Bywało gorzej - odpowiedziałam i nawet nie spojrzałam na jego dłoń. Za bardzo się denerwowałam.
- Nie denerwuj się tak.
- No łatwo ci mówić. Ty tam wszystkich znasz a ja przyjadę sobie jako jakaś nieznajoma i już widzę miny tych wszystkich lasek.
- Spokojnie ..... - Poklepał mnie i przyspieszył. - Wiesz dlaczego będą się tak na ciebie patrzeć? Z zazdrości, że przyszłaś z takim zajebistym facetem - uśmiechnął się i obrócił głowę w moją stronę. Popatrzyłam się na niego i uśmiechnęłam ale on nie odrywał wzroku ode mnie a jechał coraz szybciej.
- Yyy... Zayn, co ty robisz? - kiwnął tylko głową i znów przyspieszył. Zaczęło mi się robić gorąco i nie wiedziałam co robić. Kiedy dojechaliśmy do świateł szybko zahamował w ogóle nie patrząc się na drogę. Szczerze powiem, że byłam zszokowana tym co zrobił. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś z taką łatwością kierował autem. Domyślałam się, że będzie tam o wiele więcej sztuczek. Nie mogłam się już doczekać ale stres wciąż mnie nie opuszczał. Na ulicach było pusto a kiedy zbliżaliśmy się do celu stało wiele aut wyścigowych i mężczyzn zamykających ulicę. No tak, żeby nikt nie miał podejrzeń. Wjechaliśmy między bloki. Za nami cały czas jechał Lou i Steve. Kiedy wyjechaliśmy z uliczki wjechaliśmy na ulicę gdzie stało pełno kolorowych i oświeconych aut.
Wszędzie leciała muzyka i chodziły jakieś laski kręcące dupą, żeby tylko podniecić całą zgraję tych tępaków. Co prawda nie mam prawa ich tak nazywać, bo ich nie znam ale dla nich liczy się tylko nagroda. Pieniądze i jakaś ździra. Zaparkowaliśmy i wyszliśmy przywitać się. Oczywiście nie obeszło się od krzywych spojrzeń w moją stronę. Dużo dziewczyn oglądało się za Zaynem i do niego podchodziło. Nie mogłam się powstrzymać, żeby przewrócić oczami. Za każdym razem irytowało mnie to tak samo. Ale po krótszej chwili odchodziły od niego z wkurzoną miną. Zayn wziął mnie za rękę i poszedł przedstawić kolegom. Podeszliśmy do małej grupki chłopaków. Przywitali się z Zaynem, Louisem i Stevem i na końcu poznałam się z nimi. Jeden wpadł mi w oko. Szczerze był najbardziej atrakcyjny z nich wszystkich. Nie mogłam oderwać od niego wzroku ale kiedy nasze spojrzenia się stykały odwracałam się szybko i spuszczałam głowę na dół. Co do chłopaków zawsze byłam nieśmiała. Nazywał się Gaz. Zayn powiedział, żebym chwilkę zaczekała, bo on idzie coś załatwić. Chłopcy się rozeszli a do mnie podszedł Gaz.
- Pierwszy raz tu jesteś?
- Tak.. - uśmiechnęłam się niepewnie
- Spodoba ci się. Fajni ludzie, dobre zakłady i dobra zabawa. - nic nie odpowiedziałam tylko popatrzyłam na niego zawstydzona. - Ejj, nie ma się czego wstydzić. Jestem dobrym kolegą Zayna i spokojnie nic ci nie zrobie - przy tym zaśmiał się i podał mi jakiegoś drinka.
- Ty pijesz? - spytałam się, bo tak szczerze zdziwiło mnie to.
- A czemu nie?
- Myślałam, że jedziesz.
- Dzisiaj nie. Odpoczywam - uśmiechnął się a do nas podszedł Zayn.
- To co [T.I] idziemy.
- Już? - spytałam się zdziwiona. Dopiero co przyjechaliśmy a on chce już wracać?
- Nie jedziemy jeszcze ale zaraz będzie wyścig. Chce, żebyś ze mną się przeszła. - uśmiechnął się lekko i wziął mnie za rękę.
- Ahaa, dobra dobra. - uśmiechnęłam się - Do zobaczenia Gaz! - pomachał mi a ja poszłam z Zaynem.
- Wywal to. - powiedział ostro. Już bez kolegów nie jest taki milutki.
- Co? - spytałam z ironią w głosie.
- Tego drinka - wyrwał mi go z ręki i wyrzucił.
- Co ci się stało? - krzyknęłam i wyrwałam swoją rękę.
- Cicho - próbował mnie uciszyć.
- Nie. - popatrzyłam się na niego z pogardą. - O co ci znowu chodzi? Nie mogę nic robić, bo tobie to się nie podoba. To moje życie i nie możesz mi mówić co mam robić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz