Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 15 października 2013

Opowiadanie o Zaynie cz. 12

Kiedy wróciłam z toalety Zayn siedział już ubrany. Podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach. Kiedy już miałam go pocałować zadzwonił telefon. Alexis
- No hej kochana
- Hejka i co jak z wyjściem?
- No właśnie ja w tej sprawie, jak byście mogli to przyjdźcie o 15 pod galerię.
- No okey, będziemy.
- No to dobra do zobaczenia
- No papa.-położyłaś telefon na stole i wtuliłaś się w Zayna, Czułaś się taka bezpieczna i jeszcze on tak pięknie pachnął.
- Mamy być o 15 pod galerią
- Spoko- przytulił mnie i leżeliśmy tak wtuleni w siebie 10 minut. Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam. Tak mi się dobrze spało do póki ktoś nie zaczął mnie budzić. Tak Zayn zaczął mnie budzić.
- [T.I] wstawaj.
- Mhmm
- No kochanie dalej wstawaj- obudziłam się usiadłam. Jeszcze chwile siedziałam i nic nie mówiłam tylko ocierałam sobie oczy.
- Za chwile wychodzimy
- To która godzina? :O
- No już 14. 50
- Nie mogłeś mnie wcześniej obudzić?
- Mogłem i nawet budziłem ale uznałem, że tak słodko wyglądasz i dobrze ci się śpi to co będę.
- Ohhh.. kochany- uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Po paru minutach wyszłam i poszłam się ubrać. Od razu wyszliśmy. Napisałam jeszcze jak już szliśmy do Alexis, że się trochę spóźnimy. Cały czas szłam z Zaynem za rękę. Był taki delikatny, troskliwy ehh... no było zajebiście. Doszliśmy do galerii i już czekali tam na nas Alexis z Harrym. Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka. Alexis powiedziała, że pójdziemy na jakiś obiad czy kawę. Wszyscy dobrze się ze sobą dogadywali. Po zjedzonym obiedzie zadzwonił mi telefon. Dzwoniła Marry.
- [T.I] możesz do mnie przyjść? Teraz- jej głos był cały rozstrzęsiony. Wiedziałam, że nie mogę jej tak teraz zostawić ale szkoda mi było ich opuszczać.
- W sumie to bym mogła ale co się stało?
- Chodź po prostu do mnie!- Kiedy mówiła te słowa zaczęła płakać. Nie wiedziałam co się dzieje.
- Ei słuchajcie ja was bardzo przepraszam ale muszę już iść. Z Marry coś się dzieje i prosiła mnie, żebym do niej przyjechała.
- O jej... ale to coś poważnego?- zapytała się trochę roztrzęsiona Alexis.
- Wiesz jak z nią rozmawiałam to zaczęła płakać.
- O no to idź. Nie obrazimy się- odpowiedział Harry z przejętym głosem.
- A mnie tak zostawisz?- powiedział Zayn robiąc smutną minę
- No nie wiem.....
- Wiem, że ona potrzebuje teraz pomocy. Ale ja też chciałbym pomóc.
- No dobra to chodź. - pożegnaliśmy się i poszliśmy do Marry. Kiedy nam otworzyła wyglądała okropnie. Cały czas płakała. Zayn jak widać było trochę się przestraszył. Weszliśmy do niej i od razu przytuliliśmy. Chodziło o Codiego... znowu. Pokłócili się i to poważnie. Powiedział jej też coś w sensie "nie wiem co dalej..". Zayn po krótkim czasie postanowił nas zostawić same, bo uznał, że jak go tu nie będzie może lepiej się dogadamy. Pożegnałam się z nim i od razu wróciłam do Marry.
- Wiesz co jest w ty..tym wszystkim najgorsze?- pytała mnie zapłakana Marry
- Co?
- To, że on zawsze ma do mnie pretensje czemu nie jestem taka jak ty.
- Jak to?
- No normalnie... czemu nie zachowuje się tak jak ty, czasem nawet mi wypomina czemu nie noszę takich ciuchów jak ty a wiesz dobrze i on też, że nie przepadam za sukienkami czy spódniczkami.  Mówi mi też nie raz jaka to ty ładna jesteś i mądra. Ja już tego nie wytrzymuje... Nie wiem co robić...
- O Jezu Marry..... przestań płakać..... On na pewno nie woli mnie od ciebie, bo w końcu by nie był chyba z tobą co? On cię kocha tylko teraz przechodzicie trudny okres, poczekaj jeszcze trochę.- Marry uśmiechnęła się lekko ale łzy dalej jej spływały po twarzy. Przytuliłam ją tylko. Siedziałam tak u niej do wieczoru. No już jej się trochę humor poprawił Zadzwonił jeszcze do mnie  Zayn czy by mnie nie odprowadzić, Zgodziłam się, bo w końcu ten dzień miałam spędzić z nim ale trudno... Kiedy przyszedł wyszliśmy i szliśmy w stronę mojego domu. Zayn wypytywał się o Marry. Chyba bardzo się nią przejął. No nie dziwie mu się była w strasznym stanie i to już nie pierwszy raz. Opowiedziałam mu wszystko. Zaskoczyło go to i zaczął się mnie wypytywać o Codiego, czy coś do niego kiedyś czułam. Zaprzeczałam wszystkiego. Kocham tylko Zayna i to się liczy. Zayn był o niego zazdrosny no ale co ja mogę poradzić to jest też mój przyjaciel, więc nie mogę go zostawić, bo jestem z Zaynem. Kiedy już doszliśmy zatrzymaliśmy się przed drzwiami.
- Zayn- patrzyłam chłopakowi prosto w oczy
- Tak?
- Wiesz, że tylko ciebie kocham?
- Wiem...- Zayn odpowiedział cicho ze spuszczoną głową.
- Uwierz...- pocałowałam go a on mnie mocno di siebie przytulił.
- Wierze.... Kocham Cię-oderwaliśmy się od siebie i Zayn już poszedł. Krzyknęła do niego ' Ja Ciebie też! '. Odwrócił się i uśmiechnął się do mnie a ja weszłam do domu. Przypomniała mi się sytuacja z przed kilku godzin kiedy siedziałam na Zaynie i ten teges.. he he. Zaśmiałam się lekko i weszłam uśmiechnięta do salonu. Była tam cała rodzina, więc dosiadłam się do nich.
- Co tam robicie?
- Oglądamy film!!- odpowiedziałą mi Miley wtulając się we mnie.
- A co ty taka zadowolona?- spytał się trochę zaskoczony tato
- No a co mam być smutna?
- Niee, tylko jakaś taka szczęśliwsza jesteś- powiedziała uśmiechnięta mama.
- Mam po prostu dobry humor :))- odpowiedziałaś uśmiechnięta. Byłaś szczęśliwa i chciało ci się śmiać, bo cały czas myślałaś o tej sytuacji z Zaynem ale oczywiście nie mogłaś im o tym powiedzieć.




No to tak... kolejna część, nie wiem może wam się spodoba :)) Mam nadzieję xd // Nati

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz